Czwartkowy kros pasywny i przykra przygoda

Luty 12th, 2011

Sam kros poszedł zgodnie z przewidywaniami, czyli wszystko w porządku. Jednak na 9 km dogonił mnie pewien Pan (samochodem) i zaczął mnie wypytywać, czy nie widziałem jakiegoś ciemnego samochodu.
Okazało się, że kobieta, która mijałem kilka kilometrów wcześniej to jego żona i że została napadnięta. Zatrzymał się samochód, wysiadł z niego kretyn w kominiarce, uderzył ją, zastraszył i zabrał pieniądze.
Co się dzieje w tym kraju, że nawet na mojej wsi zabitej dechami takie rzeczy się dzieją.
Prawdopodobnie mijałem ten samochód i gdybym był bardziej uważny zapamiętałbym go. Ech, szkoda gadać, na przyszłość będę bardziej uważny.

Co do treningu poszedł bardzo dobrze, czuję się świetnie i zaraz idę odbyć dzisiejszy trening, o którym z pewnością napiszę.

A oto dane:

Start o godzinie: 20:27:25
Czas biegu: 1:07:44
Maksymalne tętno: 152 (81%)
Średnie tętno: 136 (73%)
Maksymalna prędkość (min/km): 4:43
Średnia prędkość (min/km): 6:38
Dystans: 10,1km

Felerna trasa znajduje się tutaj.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Biegi | Brak komentarzy »

„Czynnik ludzki” (Tom DeMarco, Timothy Lister)

Luty 9th, 2011

Kiedyś przeczytałem tę książkę i napisałem krótką zachętę do jej przeczytania. Postanowiłem to tu wrzucić, może się komuś przyda.

———————————-
Czynnik Ludzki

No i stało się, postanowiłem napisać recenzję książki. W sumie to klasyka i na pewno wszyscy już czytali, ale gdyby się okazało, że nie, to może uda mi się zachęcić, bo naprawdę warto.

„Czynnik ludzki” opowiada o tej bardziej zaniedbywanej części zarządzania projektami. Wszyscy zazwyczaj, zachwycają się niezliczonymi metodykami zarządzania projektami, a tak często zapominają, że powodzenie przedsięwzięcia zależy w głównej mierze od ludzi biorących w nim udział.

Co jest powodem zaniedbywania tego, jakże ciekawego aspektu zarządzania? Myślę, że brak gotowej recepty na postępowanie gwarantujące sukces. Łatwo jest „klepać” harmonogramy, manipulować zasobami i przydzielać je do, z góry zaplanowanych zadań. Łatwo jest rysować za pomocą przyjaznego narzędzia sieci PERT czy diagramy GANTA. No, może nie łatwo, ale w każdym razie o wiele łatwiej się tego nauczyć niż sprawić, aby zespół miał do kierownika zaufanie, aby traktował go, jako swojego partnera, a nie krwiożerczego karierowicza realizującego po trupach swoje indywidualne cele.

Książka DeMarco i Listera jest jak głos wołającego na pustyni: kierowniku, nie skupiaj się na technicznych aspektach zarządzania, nie ograniczaj się do przesuwania pionków na szachownicy, pracujesz z żywymi ludźmi, którzy mają swoje rodziny, swoje złe i dobre dni, swoje ulubione dyscypliny sportu i czasami lubią w niedzielne popołudnie pójść do muzeum. Znajdziemy tu zbiór doświadczeń autorów, analiz skutków rutynowych działań kierownictwa, które przemykają niezauważone po korporacyjnych korytarzach, a okazują się być ważnym czynnikiem wpływającym, na jakość pracy specjalistów.

Książka podzielona jest na sześć części. Pięć pierwszych części, dotyczy wybranych zagadnień „miękkiego” zarządzania (opiszę je bardziej szczegółowo niżej). Szósta część pojawiła się w czytanym przeze mnie, drugim wydaniu i jest pewnego rodzaju uzupełnieniem pierwszego wydanie (nosi tytuł: Dalszy ciąg książki „Czynnik ludzki”).

W pierwszej części, o zarządzaniu zasobami ludzkimi, autorzy zauważają bardzo istotną, i wydawałoby się dość oczywistą rzecz. Pomimo powtarzalności działań związanych z przedsięwzięciami informatycznymi nadal całkiem często zdarzają się niepowodzenia. Mało tego, okazuje się, że prawie nigdy przyczyną niepowodzenia nie są sprawy techniczne. Prawie zawsze zawodzą ludzie.

Część o środowisku pracy wyjątkowo przypadła mi do gustu. Żaden z tematów przedstawionych w tej książce nie jest aż tak wyrazisty i powszechny jak ten. Dowiemy się tu czy otwarte przestrzenie biurowe, tak reklamowane w dzisiejszych czasach sprzyjają pracy twórczej. Czy telefon był tak wspaniałym wynalazkiem, jak nam się wydaje. Czy kierownik nie powinien czasem zabawić się w elektryka, aby zapewnić spokój swoim pracownikom, oraz jakie zalety ma krypta patronki jednego z amerykańskich uniwersytetów.

Jeśli przed nowym przedsięwzięciem zaprosiłeś swój zespół programistów na wspólnie przygotowywaną kolację, może się okazać, że to najlepsza rzecz, jaką zrobiłeś jako kierownik zespołu. Oprócz tego rodzaju ciekawostek, w trzeciej części znajdziemy również bardzo oryginalny przewodnik po efektywnych sposobach rekrutacji pracowników oraz dowiemy się, w jaki sposób (tym razem negatywnie) może wpłynąć na przedsięwzięcie metodologia przez wielkie „M”.

Choć tłumacze zatytułowali czwartą część „Hodowanie wydajnych zespołów”, ja bym był raczej za tytułem „Uprawianie wydajnych zespołów” (ang. „Growing Productive Teams”), bo autorom, o ile dobrze zrozumiałem, chodziło o analogię z uprawą roślin. Nie da się stworzyć wydajnego zżytego zespołu. Należy raczej stworzyć odpowiednie warunki, do jego powstania a potem mieć nadzieję, że zbierzemy obfity plon. Ciekawa analogia, a przedstawione sposoby tworzenia dobrych warunków do uprawy zgranych zespołów równie ciekawe, jak zaskakujące.

Czyż nie wpojono nam przez pokolenia, że praca z reguły jest ciężka, a przynajmniej powinna być ciężka? Co to za praca, która staje się przyjemnością, to żadna praca. Otóż nie, praca może być, a nawet powinna sprawiać przyjemność. To żadem grzech, że robimy to, co lubimy i w dodatku zapewnia nam to godziwe warunki życia. Jednak z reguły, kierownictwo firm pielęgnuje ten wpojony przez lata model. Pracownik musi dostać w kość, jeśli nie jest dostatecznie po pracy zmęczony oznacza to, że się obijał. Autorzy w ostatniej (poza uzupełniającą) części tłumaczą, dlaczego warto, a nawet należy cieszyć się, jeśli praca w firmie dostarcza pracownikom przyjemności oraz jak sprawiać, aby tak właśnie było.

Podsumowując, jest po pozycja obowiązkowa, dla każdego, kto bierze udział w przedsięwzięciach informatycznych. Czyta się lekko i przyjemnie, jest napisana z humorem, a treści w niej zawarte są poparte nieprzeciętnym doświadczeniem autorów i przytaczanymi przez nich przykładami wziętymi z ich życia zawodowego. Oczywiście trudno jest zmieniać wszystko w sposobie prowadzenia projektów w naszej firmie po przeczytaniu książki, jednak warto widzieć rzeczy, których zazwyczaj nikt nie dostrzega, a jak uda nam się zmienić jeden szczegół, który sprawi, że zespół przez nas kierowany, lub w którego pracach uczestniczymy, stanie się wyjątkowy, na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , ,
Posted in Informatyka, Książki, Zarządzanie projektami | 2 Komentarzy »

Dzisiaj przebieżki – znowu wieje

Luty 8th, 2011

Ten tydzień jest powtórką poprzedniego. Ponieważ porcja wysiłku się nie zmienia zakładam, że będzie łatwiej ;)
Wody już wsiąkły więc jest mniej grząsko, utrudnieniem niestety jest bardzo silny wiatr.

Ponieważ przy dzisiejszym treningu (OWB1+GR+prz.+GS) jest gdzieś w środku biegu, a ja zamiast pauzy w telefonie wcisnąłem “stop” trasa będzie niestety w dwóch częściach tu i tu.

A oto dane z treningu:

Start o godzinie: 19:45:43
Czas biegu: 1:21:47
Maksymalne tętno: 155 (83%)
Średnie tętno: 137 (73%)
Maksymalna prędkość (min/km): 4:26
Średnia prędkość (min/km): 6:46
Dystans: 12,07km
Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Autorzy, Biegi | Brak komentarzy »

Pierwsza wycieczka biegowa – dystans już męczy

Luty 7th, 2011

No może aż tak bardzo nie zmęczył, bo w niedzielę była ładna pogoda (nawet słońce było) i była fajna okazja do wypróbowania nowej trasy. Jednak nogi dzisiaj trochę bolą.
Do jutra musza przestać, bo biegnę dalej ;)

Wniosek z tego treningu jest taki, że już na pewno potrzebuję izotoniku na drogę przy tych dystansach, bo zaczyna brakować paliwa (węglowodanów). Wróciłem głodny i musiałem szybciutko odgrzewać pierogi.

Do rzeczy. Skład treningu: WB+GR+GS (16 km). Obrałem sobie fajna trasę przez Petrykozy (taka wioska, w której Siemion, dopóki żył prowadził domowe muzeum).
Teren fajny, trochę twardej nawierzchni, trochę miękkiej (nawet bardzo po ostatnich deszczach). Tradycyjnie – teren pofałdowany.
Trasę można zobaczyć tutaj.

Jeszcze słowo od pana Jerzego o Wycieczce biegowej:

Wycieczka biegowa, to sprawdzian umiejętności długiego biegu. Dla ciebie, baaardzo długiego, pewnie jeszcze nieosiągalnego. Przypominam jednak “Nie od razu Kraków zbudowano”. Nie od razu 25 km, nie od razu 20 km, ale wszystko jest w twoim zasięgu.





Nie bój się podczas WB przechodzić czasami do marszu, zwłaszcza na trudniejszych odcinkach, np. na trudnych podbiegach, jeśli przytrafią się takie na trasie. To żadna kompromitacja, ale głos rozsądku, więc gdy jest taka potrzeba, zatrzymaj się nawet, wypij kilka łyków napoju i … biegnij dalej. A właśnie – na wycieczkę biegową powinieneś zabierać izotonik, a gdy czas jej trwania zacznie przekraczać dwie godziny, warto mieć ze sobą także odżywki. Musisz pilnować, aby nie zabrakło Ci glikogenu, bo bieg na tłuszczu do przyjemności nie należy.

A na koniec statystyka:

Start o godzinie: 14:55:43
Czas biegu: 1:50:52
Maksymalne tętno: 144 (77%)
Średnie tętno: 135 (72%)
Maksymalna prędkość (min/km): 4:41
Średnia prędkość (min/km): 6:54
Dystans: 16,05km
Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Autorzy, Biegi | 2 Komentarzy »

Trening pod psem – ale jazda

Luty 5th, 2011

Sam siebie podziwiam, że dzisiaj chciało mi się wyjść i biegać. Gorszej pogody chyba nie można sobie wyobrazić. Leje deszcz i jest bardzo silny wiatr. Tak silny, że w zasadzie deszcz pada poziomo.

Ale zanim przejdę do dzisiejszego treningu muszę uzupełnić braki z czwartku, a w czwartek wydarzyła się ważna rzecz, bo był nowy element treningowy.
Tym elementem był KROS Pasywny. Kros polega mniej więcej na tym, że biegamy po jak najbardziej zróżnicowanym terenie. I to zróżnicowanym w wielu wymiarach. Powinny być podbiegi, zbiegi, tereny płaskie, ale też dobrze jak teren się zmienia pod względem podłoża.
Tak mniej więcej ja rozumiem Kros. Zaraz przytoczę opis pana Jerzego, ale zanim to zrobię muszę przyznać, ze mam problem z krosem. Problem jest taki, że mieszkam w miejscu, gdzie trudno znaleźć trasę, która by krosem nie była. Teren jest pofałdowany i w dodatku mieszkam w tzw. siodle. W która stronę bym nie pobiegł, mam pod górę. Do dodatku, nie mam praktycznie szans, żeby dobrać pętlę, która jest cały czas po asfalcie. Tak wygląda na to, że kros to ja mam cały czas.

Jednak mimo to, pobiegłem trochę inaczej niż zazwyczaj. Starałem się biec mocniej, staranniej i tak ułożyć trasę, aby tych zróżnicowań było jak najwięcej.

A oto co o krosie pasywnym pisze pan Jerzy:

Naprzemienne podbieganie i zbieganie, w tym przypadku wolnym tempem, będzie wymuszało specyficzny wysiłek serca, płuc, układu ruchu i psychiki, stopniowo przyzwyczajając cię do pokonywania trudności. To początek edukacji w temacie “bieganie”, a ściślej “rozwój biegowy. Uprzedzam, nie bądź jeszcze nazbyt ambitny, nazbyt napalony na trasie. Musisz z wyczuciem regulować poziom zmęczenia, zawsze poruszając się po bezpieczniejszej, wolniejszej stronie. Każde przekroczenie granicy aktualnych możliwości, każdy nadmierny wysiłek, pozostawia w organizmie ogromne spustoszenie, gdy tymczasem twój, nie jest jeszcze przygotowany, aby walczyć z jego skutkami! Musisz wiedzieć, że bardziej opłaca ci się biec bardzo wolno i przebiec cały założony odcinek, niż biec od początku za szybko, a potem być zmuszonym do zatrzymania się przed zaplanowanym czasem.

Jeszcze słowo komentarza. Widać z oznaczenia treningu (KROS P 35′+GR R: ok. 10 km), że kros biegnie się na czas. W tym przypadku 35′. Dystans jest tu podany 10km, czyli widać, że czegoś brakuje. I tak faktycznie jest. Kros jest “opakowany”. Najpierw biegnie się 3-4 km łagodnego rozbiegania, potem 35′ krosu i ka koniec schłodzenie do końca dystansu. Ot i cała tajemnica.

Dane z Czwartku

Start o godzinie: 20:55:37
Czas biegu: 1:08:05
Maksymalne tętno: 165 (88%)
Średnie tętno: 138 (74%)
Maksymalna prędkość (min/km): 4:34
Średnia prędkość (min/km): 6:46
Dystans: 10,04km

A trasa jest tutaj.

Dane z dzisiaj

Start o godzinie: 20:44:56
Czas biegu: 1:23:29
Maksymalne tętno: 147 (79%)
Średnie tętno: 137 (73%)
Maksymalna prędkość (min/km): 5:36
Średnia prędkość (min/km): 6:57
Dystans: 12,00km

A trasa jest tutaj.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Biegi | Brak komentarzy »

Idzie luty … i pierwszy trening

Luty 2nd, 2011

To, że wczoraj nic nie napisałem nie znaczy, że nie biegałem. Wszystko poszło zgodnie z planem i 12km OWB1+GR+prz.+GS poszzzzło.
Ten trening już przerabiałem i nie ma co się tu rozpisywać, choć pocieszające jest to, że czasy są coraz lepsze. Ciekawie będzie jutro, bo będzie pierwszy KROS pasywny. Zapraszam więc do przeczytania wpisu. Tymczasem przedstawiam statystyki:

Start o godzinie: 18:46:19
Czas biegu: 1:19:12
Maksymalne tętno: 159 (85%)
Średnie tętno: 138 (74%)
Maksymalna prędkość (min/km): 3:56
Średnia prędkość (min/km): 6:34
Dystans: 12,04km

I jeszcze trasa.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Biegi | Brak komentarzy »

Wprowadzenie jesienne zimą, czyli koniec ważnego etapu

Styczeń 30th, 2011

Whow, to już drugi trening gdzie średnia prędkość na kilometr jest poniżej 7 minut.
U mnie wszystko jest pokręcone. Wtorki się zdarzają we środy, a jednostki treningowe są nie zawsze tak jak powinny być. O co chodzi z tym wprowadzeniem jesiennym? Otóż jak już wam wiadomo, korzystam z planu treningowego pana Jerzego Skarżyńskiego, który zamieścił w swojej książce “Maraton”.
Pan Jerzy dzieli treningi na trzy części

  • Wprowadzenie jesienne
  • Orka
  • Siew

Oczywiście u mnie, wprowadzenie jesienne jest zimą ;)
Ważne jednak, że pierwszy etap za mną. Teraz treningi będą cięższe, dojdą nowe elementy, które mają zwiększyć wytrzymałość, siłę i szybkość. Będę je tradycyjnie opisywał na bieżąco, więc śledźcie uważnie.

A oto co działo się dzisiaj:

Start o godzinie: 14:28:37
Czas biegu: 1:38:06
Maksymalne tętno: 146 (78%)
Średnie tętno: 138 (74%)
Maksymalna prędkość (min/km): 5:42
Średnia prędkość (min/km): 6:59
Dystans: 14,02km

Link do trasy i kilku dodatkowych ciekawych informacji jest tutaj.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Autorzy, Biegi | Brak komentarzy »

Na luzie 12 km

Styczeń 30th, 2011

Wczoraj biegałem trening o identycznym składzie jak we wtorek .. to znaczy w środę. Czyli OWB1+GS+prz.+GS. Trasę również powtórzyłem, bo poprzednio było dobrze. Można ja zobaczyć tutaj.
Dane z tego treningu będą niekompletne, a to dlatego, że tym razem sprzęt zawiódł. Najpierw pulsometr zaczął wskazywać takie wartości, że gdyby były prawdziwe raczej bym już nie żył (pomiędzy 0 a 20 uderzeń na minutę) co świadczy albo o tym, że kończy mi się bateria w czujniku, albo o tym, że niewystarczająco nawilżyłem elektrody (kiedyś już raz mi się zdarzyło).
Musiałem więc użyć starej harcerskiej metody na kontrolowanie tętna, czyli biegłem tak, aby oddech umożliwiał mi swobodną rozmowę (tak, gadałem do siebie ;)).

Po kilku kilometrach, posłuszeństwa odmówiła bateria w nadajniku GPS i tym sposobem moje podstawowe narzędzie pomiarowe stało się nic nie warte.
Na szczęście miałem ze sobą jeszcze telefon, co pozwoli mi pokazać jednak pewne dane, oto one.

Start o godzinie: 16:45:21
Czas biegu: 1:23:32
Maksymalne tętno: Brak
Średnie tętno: Brak
Maksymalna prędkość (min/km): 3:35
Średnia prędkość (min/km): 6:56
Dystans: 12,04km

Jak widać, albo forma rośnie, albo bez pulsometru biegłem trochę za szybko (pewnie to drugie niestety).

Dzisiaj 14 km do przebiegnięcia. Kończy się również pewien ważny etap mojego planu treningowego o czym napiszę razem z notką o dzisiejszym treningu.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Biegi | Brak komentarzy »

Klasyczna dyszka

Styczeń 27th, 2011

Czyli OWB1+GR+GS.
Oto statystyki:

Start o godzinie: 19:21
Czas biegu: 1:13:26
Maksymalne tętno: 155 (83%)
Średnie tętno: 138 (74%)
Maksymalna prędkość (min/km): 4:19
Średnia prędkość (min/km): 7:26
Dystans: 9,86km

Trasę można zobaczyć tutaj.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Biegi | 4 Komentarzy »

Wtorkowy trening – nowy element

Styczeń 26th, 2011

Element zwany przebieżkami miał być w poprzedni czwartek. Niestety przez moje gapiostwo go nie było. Obiecałem sobie, że będę kilka słów o każdym nowym elemencie treningowym pisał, aby dokładnie wyjaśnić jak go wykonuję.
Pomyślałem jednak, że nikt nie wyjaśni tego lepiej niż sam mistrz, pan Jerzy.
Napisałem więc do pana Jerzego, czy się zgodzi, abym zamieszczał fragmenty z jego książki opisujące elementy treningowe i się zgodził.
A więc oto opis przebieżki:

Przebieżkę biegnie się tzw. żywym biegiem, ale nie z prędkością bliską maksymalnej dla danego odcinka. To przede wszystkim praca nad techniką biegu, elementem zwykle zaniedbywanym, że nie napiszę lekceważonym. Należy zwrócić uwagę na wyższe prowadzenie bioder, wypchnięcie ich lekko do przodu. To ułatwi stopom aktywne grzebnięcie, czyli fazę odbicia się od podłoża, co jest dopalaczem nadającym wam większą prędkość. Do tego aktywna praca ramion, co rozumiem jako zatrzymanie skrętnych ruchów barków, a włączenie dość energicznych ruchów rąk, przyklejonych zwykle do tułowia, przez co obniżających dynamikę biegu. Nieruchoma w łokciu i kiści dłoni ręka (rozpięta w stawie łokciowym mniej więcej pod kątem prostym) powinna zacząć się ruszać w stawie barkowym.

Dane z treningu. Trochę to nie miarodajne przez te przebieżki, ale musi się stać tradycji zadość.

Start o godzinie: 17:26
Czas biegu: 1:28:04
Maksymalne tętno: 169 (90%)
Średnie tętno: 140 (75%)
Maksymalna prędkość (min/km): 3:40
Średnia prędkość (min/km): 7:20
Dystans: 11,99km

Trasa jest tutaj.

Jeszcze muszę się wytłumaczyć. Kuba, który jak na razie bardzo sumiennie mnie dopinguje zauważył, że wczoraj się nie pojawił wpis (tutaj).
Rzeczywiście, wczoraj wróciłem bardzo późno do domu (wyjechałem też bardzo wcześnie) około 23:00. Nawet się przebrałem ;), ale stwierdziłem, że skończe około pierwszej w nocy i odpuściłem sobie. Także wtorek się stał środą, a trening czwartkowy robię zgodnie z planem. Czuję się bardzo dobrze, a jutro mam tylko dziesięciokilometrowe rozbieganie, więc dam radę.

No i dopingujcie mnie i pilnujcie, bierzcie przykład z Kuby ;)

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik
  • Google Bookmarks
  • Poleć
  • LinkedIn
  • Blogger.com
  • email

Tags: , , ,
Posted in Autorzy, Biegi | 1 komentarz »

Następna strona Poprzednia strona